telefon: 609 446 145

Malezja - Bali 2010

Relacja w telegraficznym skrócie.....

 

Nasza wyprawa do  Indii zaplanowana była na drugą połowę listopada. Posunięcie sprytne i przebiegłe, gdyż w tym czasie w Polsce  króluje jesień- obrana z kolorów, ciepła i wszelkich złudzeń pora roku.  Wielu dopada chandra oraz bezbrzeżna, nieukojona tęsknota za ciepłem i światłem promieni słonecznych. My, członkowie wyprawy, czuliśmy się więc jak wybrańcy losu, „dzieci lepszego Boga”. Nasza jesień w tym roku zapowiadała się kolorowo, słonecznie, egzotycznie….

Czekaliśmy, czekaliśmy …i doczekaliśmy, nadszedł w końcu TEN dzień i wybiła godzina W(yjazdu). Wystartowaliśmy z Warszawy przez Moskwę i wylądowali w Delhi.

Wszyscy gotowi na nowe wrażenia i przygody. Niektórzy ( ..jaJ), po lekturach książek, podszyci niepewnością i gotowi na  przeżycie szoku.

Delhi przywitało nas duszną pogodą oraz dywanowymi wykładzinami, którymi wyłożone były podłogi lotniska- pierwsze zaskoczenie- drobnostka w porównaniu z tym co mieliśmy zobaczyć już niebawem…

 Wyprawa podzielona była na 2 etapy:

  •  Pierwszy – to wycieczka turystyczna- z ambitnym planem zwiedzania na trasie Delhi-Jaipur-Agra-Varanasi-Kalkuta.
  •  Drugi - to pobyt na wyspie Haverlock w archipelagu Andamany. Dla jednych (grupa nurków-sznurków)  wypełniony poznawaniem podwodnych krain, dla drugich (grupy Beach-boys-ów) – eksploracją wyspy i jej  rajskich plaż.

Pierwsza część, chociaż  wymagała od nas przejechania ponad tysiąca kilometrów, dała jedynie możliwości  zobaczenia malutkiego kawałka tego ogromnego i różnorodnego, ze względu na języki, wyznawane religie oraz przynależność kastową,  kraju. Naszym doświadczeniem nie było poznanie, było jedynie nabycie przelotnych wrażeń.

Wrażenia były skrajnie różne.

Zachwyty

 

1

 

 

 

Zachwycały zabytki, ich widok  rozbudzał wyobraźnię- jak potężni, zamożni i światli władcy zamieszkiwali kiedyś tą krainę. Swoim pięknem zachwycił wybudowany na szczytach gór Amber Fort, do którego dostaliśmy się jadąc na grzbietach słoni. Wycieczka na słoniach dała namiastkę tego, jak przybycie do siedziby maharadży wyglądało kilkaset lat temu.

 

 

2

 

 

 

Piękne były również: kolejna siedziba maharadży Agra Fort, czy zbudowane z czerwonego piaskowca wymarłe miasto.

 

 

 

tadz mahal

 

 

Powalające wrażenie, zrobił na mnie Taj Mahal. Już od pierwszej odsłony, kiedy zobaczyłam go za mgłą, w oddali, w świetle bramy, miałam poczucie, że obcuję z cudem świata. Łapiąca za serce jest geneza powstania tego mauzoleum. Zostało ono wybudowane przez cesarza Shah Jahana  po niespodziewanej śmierci ukochanej żony Mumtaz, która po porodzie 14 dziecka zmarła w połogu, w wieku 38 lat. Jak głosi historia- tej tragicznej nocy cesarz osiwiał cały z rozpaczy. Czy możliwa jest taka miłość? Czy to tylko legenda? Jakby nie myśleć, to fakt, jest taki, że grobowiec Mumtaz  stoi w centralnym miejscu mauzoleum, a cesarza z boku. To nietypowe dla kultury, w której całkowicie dominują mężczyźni i świadczy, że była ona niewątpliwie bardzo ważną postacią.

 

4

 

 

 

Wartym zobaczenia miejscem był Jainpur. Królewskie miasto, w którym od wieków  zgodnie z tradycją wszystkie domy malowane były różowo. Charakterystyczną, znaną turystom budowlą różowego miasta jest  Wieża Wiatrów- kliku-piętrowa, pokryta oknami fasada. Przed wiekami było to miejsce, gdzie żony maharadży mogły, w ukryciu przed światem, obserwować życie miasta. 

 

 

5a

 

 

W Jainpur odwiedziliśmy także najstarsze w Indiach obserwatorium astronomiczne, z wielkimi zegarami słonecznymi, mierzącymi czas z dokładnością co do sekundy. Znajdowały się tam również inne „magiczne” budowle, które osobom posiadającym wiedzę astronomiczną, okazywały tajemnice otaczającego nas wszechświata.

 

 

6

 

 

 

 

Indie to świat tysiąca kolorów, szczególnie obecnych w ubiorach kobiet. Zachwycała ich barwa i  mnogość.  Kobiety wyglądały jak piękne, kolorowe motyle, wszystkie i te biedne, i te bogate.

 8a 

 

9

 

 

 

 

Swym wyglądem zachwycali przystojni, czarnobrodzi, ubrani w precyzyjnie upięte, kolorowe turbany Sikhowie.

 

 

 

 

Ciekawym przeżyciem był udział w uroczystościach hinduskiego święta Happy Divali, urządzanego na część bogini szczęścia i dobrobytu Lakszmi. Całe miasta i ich ulice przystrojone były kolorowymi łańcuchami i kwiatami. Przed domami paliły się lampki na powitanie bogini. Wszyscy mieszkańcy, do późnych godzin wieczornych, świętowali przy hukach odpalanych w rękach rac i sztucznych ogni, w nieprawdopodobnym zgiełku, zamieszaniu i tumulcie, a my razem z nimi.

 

Szoki

 

10

 

 

Szokiem były podziały społeczne, bieda, nieprawdopodobny brud i smród- będący efektem masowej działalności obszczymurków,  niedbałość o estetyczną stronę życia doczesnego.  Niepodzielnie panowała zasada: przewróciło się niech leży i niech najlepiej zeżre to krowa, małpa, albo pies - królowie ulic, straganów, dróg.Tony śmieci, gryzący smog, pokryte grzybami murowane domy lub domy zbudowane z dykt- to krajobraz wielu indyjskich osiedli. Znacznie gorzej prezentowały się slumsy, było to wielkie wysypisko śmieci, na którym utworzono obóz zbudowany resztek różnych materiałów.

 

 

 

 

 Wspomniana bieda, przeludnienie ( w Delhi mieszka 15 milionów ludzi) i wynikajacy z tego brak zatrudnienia zmuszał ludzi do żebractwa lub, bardziej przedsęebiorczych, do wykonywania ciekich fizycznych prac. Najmowali sie jako rikszarze lub tragarze bagaży.

 

11 12

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13

 

Szokiem była podróż pociągiem, albo przejażdżka rykszą po ulicach Old Delhi. W ogóle uczestniczenie w ruchu ulicznym to było „grube”(jak mówił Michał jeden z uczestników wyprawy) przeżycie. Na trzech pasach ruchu jechało równolegle pięć, sześć samochodów, prawie każdy z zamiarem zmiany pasa, po którym jedzie. Język komunikacji o zmianie był prosty- klakson na maksa. Na drogach panowała zasada silniejszego. Rikszarze najsłabsi, musieli kierować się sprytem. Ciężarówy – masywne i wielkie, nie musiały kierować się niczym. Jeśli bliżej było pojechać pod prąd pędzącego strumienia aut, to one mogły, bo kto dużemu zabroni. Na te wydarzenia, nakładały się osobiste porachunki krów, które na środku tak „zorganizowanej” ulicy, w godzinach szczytu postanowiły stoczyć bój o jakąś ważną  krowią sprawę. Mogły, owszem, bo kto świętemu zwierzęciu zabroni….?

 

 

 2015 07 09 1436423266 3452991 16C

 

 

Szokiem był pobyt w świętym mieście Varanassi,  miejscu pielgrzymek nabożnych Hindusów, świętych mędrców oraz wyrzuconych poza nawias społeczny wdów i trędowatych. W wierzeniach Hindusów śmierć w tym miejscu gwarantuje dostąpienie zbawienia i zakończenie ścieżki reinkarnacji,  stąd jego popularność.

 

 

 

 

 Szokiem była wycieczka łódką po rzece Ganges, pełnej  prochów i ciał zmarłych. Dla nas była ona siedliskiem śmiercionośnych zarazków i chorób, dla Hindusów świętym miejscem, w którym zanurzali się w celu dostąpienia oczyszczenia.

 

14B

 16C16B

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasza przewodniczka  zacytowała stwierdzenie, że „Indie, to nie jest kraj trzeciego świata, w fazie rozwoju. Indie to potężna niegdyś cywilizacja, w fazie totalnego rozkładu i upadku.”. Gdyby się nad tym dobrze zastanowić, to ciężko nie przyznać racji.

 

Wzruszenia

Matka Teresa

 

 

Było o zachwytach i  doznanych szokach, to teraz słowo o wzruszeniach. Dla mnie osobiście wielkim wzruszeniem był pobyt w domu i obecnym miejscu pochówku matki Teresy. Czytając historię życia tej świętej kobiety oraz oglądając pamiątki po niej, ściskało mnie w dołku. Zbierała z ulic najbiedniejszych, zagłodzonych i chorych, tych którzy już „przechodzili na drugą stronę”. Wraz ze swoimi siostrami opiekowała się nimi, w ich ostatnich dniach. Zależało jej, aby odchodzili w poczuciu, że są kochani.

 

 

Wyspa

 

 17

Wyspa wynagrodziła nam trudy pobytu na lądzie, ukoiła widokiem rajskich plaż, lazurowego morza, koksowych i bananowych lasów. Było czym nacieszyć oczy….

 

18a

 

 

 

 

 

 

 

19

 

 

 

Mieszkaliśmy w ośrodku „namiotowym”. Każdy namiot miał na werandzie hamak i fotel bujany, co  nie pozostało bez wpływu na „zbiorowość” życia towarzyskiego. Na początku pobytu wszyscy  chcieli się nacieszyć swoimi bujakami, siedzieli więc  przed swoimi namiotami i kontaktowali się ze sobą  na odległość. Późniejzwyczaje wróciły do normy.

 

  20

 

 

 Na „stanie” naszego ośrodkabyły 2 psy rasy labrador i klika kotów. Poza obozowiskiem mieszkało zapewne wiele innych gatunków zwierząt. Myślę że warto wspomnieć tutaj o stadach dzikich plażowych psów, śpiących za dnia i buszujących w nocy. Warte wspomnienia są również krokodyle słonowodne, które mieszkały na jednej z plaż, pilnie strzeżone przez miejscową policjęJ.

Nasze psy obozowe  miały prawdziwie pasterską naturę. Zawsze, kiedy jakaś grupka osób (w odbiorze psa-stado owiec) wychodziło na plażę on szedł, jako ten pasterz, z nimi i nie spuszczał z oka, dopóki ostatnia owca nie wróciła do obozu. Potem wzdychał wymownie, kładł się przy wejściu i zasypiał w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.

 

21

 

Życie w obozie zapewniało nam też inne atrakcje. Można by się pokusić o stwierdzenie, że był to w pewnym sensie „obóz przetrwania”. Cała rzecz rozchodziła  się o kokosy. Trzeba  było trzymać się ściśle wytyczonych ścieżek, gdzie owoce zostały usunięte, żeby nie zostać „ustrzelonym”.  Żadnych skoków w bok. Nasze namioty były przezornie chronione blaszanymi dachami. W nocy zaczynała się kanonada. Deszcze kokosów spadały na dachy, zostawiając wgłębienia dające wiele do myślenia. Pilnowanie szlaków, mogło w dużej mierze zapewnić przetrwanie. Niestety, nie w pełni, gdyż nic nie mogło uchronić obozowiczów przed atakiem wielkich, palmowych liści. Niektóre z nich, znużone jednostajnością bytu, podejmowały życiową  decyzję- „zrywam się stąd!” i spadały znienacka. Strefy zrzutów były całkowicie przypadkowe i zależały jedynie od „widzimisię” liścia. Dobra wiadomość jest taka, że w naszej ekipie „trafień” nie było.

 

22

 

 

 

Na nurkowania wypływaliśmy wcześnie rano, ponieważ rafy położone były ok. 2 godzin drogi łodzią od naszego obozu. Nurkowiska wypełnione zgiełkiem i mnogością podwodnego życia, oglądaliśmy ciągnięci  przez  przepływające prądy. Ich obecność powodowała, że woda nie była kryształowo przejrzysta.

 

 

23

 

 

 Największą atrakcją było dla mnie spotkanie z 5 rekinami, taaaaaaaaaaaaaaaa………kimi wielkimi – prawie metrowymiJ. Śmiejemy się, że z każdym dniem, z każdą kolejną opowieścią, naszym rekinom przyrasta kolejne pół metra. Obecnie wyglądają już tak:

 Napisanie tych krótkich wspomnień pozwoliło mi odświeżyć sobie w pamięci zamglone już obrazy i przeżyć wyprawę na nowo. Czy odwiedziłabym jeszcze raz Indie – nie wiem….:). Cieszę się natomiast, że mogłam odbyć tę podróż i zobaczyć kulturę oraz życie tak zupełnie inne od naszego.

 

Dzięki Piotrze, że nas tam zabrałeś!:-)

 

Read More

Ludzie

{gallery}moje-wyprawy/indie/ludzie{/gallery}

Delhi

{gallery}moje-wyprawy/indie/delhi{/gallery}

Jaipur

{gallery}moje-wyprawy/indie/jaipur{/gallery}

Agra

{gallery}moje-wyprawy/indie/agra{/gallery}

 

Read More

Zapraszam do obejrzenia kilku krótkich filmów z naszej wyprawy do Meksyku, która miała miejsce we wrześniu 2013 roku.

Celem naszej wyprawy był Półwysep  Jukatan - bardzo zróżnicowany obszar z kolonialnymi, hiszpańskimi miastami, niesamowitymi ruinami miast Majów, wspaniałymi zasobami naturalnymi oraz kilometrami idealnie białych karaibskich plaż rozciągających się wzdłuż wybrzeża.

Jukatan leży  wzdłuż krawędzi Wielkiej Zachodniej Rafy Koralowej, drugiej pod względem długości rafy koralowej na świecie (350 km długości), gdzie łatwo trafić na żółwie, które żerują na polach porośniętych gąbkami. Wiele z tych zwierząt jest wielkich rozmiarów, starych i porośniętych paklami. Prawdziwym doznaniem jest natomiast spotkanie z rekinami wielorybimi. Te niesamowite zwierzęta mogą mierzyć nawet 12 m i ważyć nawet 13 ton! Pomimo imponujących rozmiarów i groźnie brzmiącej nazwy, rekin wielorybi jest rybą łagodną i nie stanowi zagrożenia dla człowieka. Jest jednym z trzech znanych rekinów żywiących się planktonem. My mieliśmy szczęście z nimi pływać .....

{youtube}VcwjFSQC4M4{/youtube}

Półwysep Jukatan słynie również z systemu podziemnych jaskiń i otworów odpływowych zwanych cenotami (CENOTES). Te starożytne geologiczne osobliwości - z których wiele jest pełnych stalaktytów i stalagmitów - tworzą ciąg unikalnych nurkowisk. W cenotach przejrzystość wody jest niekiedy „nieskończona”, choć są tam rozmieszczone liny nawigacyjne. Strumienie światła dziennego, przebijające się ze szczelin powodują niesamowite emocjonalne doznania. Fantastycznie było przepłynąć przez haloklinę – miejsce styku 2 ośrodków, gdzie cięższa woda morska znajduje się pod słodką!
Nurkowaliśmy między innymi w Dos Ojos Cenotes (Dwoje Oczu) – nazwa odnosi się do dwóch okrągłych cenot, położonych blisko siebie. Pierwsze zejście do ogromnej, szerokiej jaskini zapiera dech w piersiach! Przeżycia stały się jeszcze bardziej surrealistyczne, gdy wpłynęliśmy do ciemnych tuneli, które rozświetlał wyłącznie blask naszych latarek. Minąwszy szereg zakrętów odkryliśmy dziwaczne i wspaniałe formacje skalne, a przepływając wzdłuż kamiennych wieź, które błyszczały się od minerałów, dotarliśmy do ogromnych komór przypominających katedry............

{youtube}OlFNgnhzplk{/youtube}

Oczywiście była możliwość nurkowania na rafach wyspy Cozumel.

{youtube}1oudo0JwVLs{/youtube}

Oprócz części nurkowej, jak zwykle była również część turystyczna obejmująca zwiedzanie ruin miast Majów  w Chichen Itza, Tulum i Coba

{youtube}KwlPmzJwjU0{/youtube}

a na koniec, w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na kilka dni w Nowym Jorku  :)

{youtube}yrg9yAfJ8Mc{/youtube}

 

Read More

Półwysep Jukatan

{gallery}moje-wyprawy/meksyk/jukatan{/gallery}

Tulum i Coba

{gallery}moje-wyprawy/meksyk/tulum-coba{/gallery}

Nurkowania

{gallery}moje-wyprawy/meksyk/nurkowania{/gallery}

Wyspa Cozumel

{gallery}moje-wyprawy/meksyk/cozumel{/gallery}

Park Xplor

{gallery}moje-wyprawy/meksyk/xplor{/gallery}

Nowy Jork

{gallery}moje-wyprawy/meksyk/nowy-jork{/gallery}

 

Read More

  Twarzą w twarz z rekinem wielorybim

 

 

plaża

 

 

Pierwsze skojarzenia, jakie przychodzą nam na myśl w związku z półwyspem Jukatan  to rozległe wybrzeże porośnięte bujną roślinnością, która styka się z białymi i piaszczystymi plażami. Całość składa się na niezapomniany, nadzwyczajny i niepowtarzalny obraz ... Jednak celem naszejj kolejnej egzotycznej wyprawy było przede wszystkim spotkanie twarzą w twarz z rekinem wielorybim. Podczas wyjazdu na półwysep Jukatan mieliśmy też okazję  do odwiedzenia takich miejsc, jak Cancún, Playa del Carmen czy Cozumel.

 

 

 

 

Półwysep Jukatan – chili, plaża, nurkowanie i piramidy

 

plaża1

Na Jukatanie zastaliśmy przepiękną przyrodę oraz bujnąi egzotyczną roślinność. Zachwycające lazurowe morze, plaże z białym piaskiem i palmami dosłownie zapierają dech w piersiach. Iguany przechadzają się po trawnikach jak koty i grzeją w słońcu swoje grzbiety. Meksyk zachwycił nas pozytywnym nastawieniem ludzi – na każdym kroku widać było na twarzach uśmiech i radość. Indianie z Jukatanu, choć biedni, są życzliwie i przyjaźnie nastawieni do wszystkich przyjezdnych. Sprzedawcy nie są nachalni – jeśli turysta powie, że nie jest zainteresowany zakupem, nie nalegają ani nie przyciągają do swoich stoisk na siłę. Szczególne wrażenia na całej grupie zrobiły starożytne miasta i świadectwa kultury Majów: Chichén Itzá, Tulum i Coba oraz cenoty. 

 

Chichén Itzá

 

 chichen

 

 

To duże prekolumbijskie miasto Majów pochodzące z 450 r., położone w północno-środkowej części półwyspu Jukatan. Jego największy rozwój miał miejsce w ok. X w., w XV w. zostało opuszczone. Charakterystyczna dla kultury Majów Świątynia Wojowników oraz Świątynia Kukulkana stanowią jedne z najważniejszych symboli Meksyku.

 

 

 

Tulum

tulum mexico 1920x1200

 

 

Tulum leży na klifie, z którego rozciąga się niebywały widok. Miasto znajduje się w odległości ok. 130 km od Cancún. Oprócz malowniczych plaż i turkusowego Morza Karaibskiego godne podziwu są ruiny pochodzące z czasów Majów. Miasto podzielono na dwie części (oddalone od siebie o ok. 4 km) – właściwe miasto z pełną infrastrukturą turystyczną: bazą  hotelową, restauracjami i sklepami oraz drugą – archeologiczną, znajdującą się nad samym morzem. 

 

Coba

 

Coba

 

 

To starożytne miasto, które powstało jeszcze wcześniej niż Chichén Itzá czy Tulum i było jednym z największych miast Majów (zajmując obszar ok. 50 km kw.). Ukryte w mglistej dżungli budynki, często nietknięte przez konserwatorów, robią ogromne wrażenie. Aury tajemniczości dopełniają brukowane kamienne drogi, zbiegające się na terenie miasta Coba, a ciągnące się nawet 100 km poza miasto!

 

 

 

 

Cenote

 

N3

 Słowem tym określa się studnie wytworzone w skale wapiennej i połączone z wodami gruntowymi. Powstały one przez rozpuszczenie skał wapiennych w wyniku przesiąkania wody pochodzącej z opadów atmosferycznych lub w wyniku zapadnięcia się sufitu jaskiń. Zdarza się, że lustro wody nie jest widoczne na powierzchni, choć te najbardziej znane to oczywiście otwarte studnie. Woda pochodząca z tych zbiorników zawdzięcza czystość filtrującym właściwościom podłoża wapiennego. Cenoty były traktowane przez Majów jako miejsce narodzin życia oraz łącznik pomiędzy życiem na ziemi a tym, które wiedziemy po śmierci – Xibalbá (świat duchów i umarłych). Nurkowanie w cenotach wywarło na nas niesamowite wrażenie. Są one wypełnione zarówno słoną, jak i słodką wodą. Na granicy pasm tych wód powstaje zjawisko halokliny  - wszystko się rozmywa, nurkowie wyglądają jak duchy, a ruchy wydają się zwolnione. Same cenoty w środku pełne są przepięknych komnat i korytarzy, ze stalaktytami, stalagmitami itp. W niektórych miejscach do groty dochodzi światło słoneczne. Przepiękne zjawisko i niezapomniane doznanie!

 

 

Nurkowanie z olbrzymami

N5

 

 

Wielką przygodą było również nurkowanie z rekinami wielorybimi – wielotonowymi stworami, które żywią się planktonem. Bezpośrednie obcowanie z takimi gigantami robi piorunujące wrażenie. Podpływaliśmy do nich bardzo blisko. Niektóre stały w miejscu i się „pasły”, inne przypływały i odpływały. Jedno machnięcie ogona-giganta i potwór znikał w głębinach. Było ich tak dużo, jak owiec na pastwisku. Polecam każdemu, kto lubi niecodzienne przygody i odrobinę ryzyka od czasu do czasu… Piękne były także rafy na wyspie Cozumel. Skalne labirynty i korytarze porośnięte ukwiałami, koralami i inną morską roślinnością. Dużo kolorowych rybek, żółwi, muren. Przypłynęły do nas nawet trzy ciekawskie rekiny rafowe …

 

Smak Meksyku

 

DSCN8288

 

 Wrażeniom krajobrazowym dorównywały eksperymenty kulinarne. Ciekawym odkryciem było danie ceviche składające się z kawałków surowych owoców morza, polane sosem z limonki, z dodatkami pomidora, cebuli i przypraw. Wyśmienity smak. Apetyczne były także quesadillas –pierożki smażone na głębokim oleju wypełnione różnymi farszami oraz sos guacamole na bazie awokado.

 

DSCN8009

 

 

 

 

 

 Krótki przystanek w Nowym Jorku

 

NJ5

 

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na kilka dni w Nowym Jorku gdzie zwiedzaliśmy głównie Manhatan, z wszystkimi jego atrakcjami. Dla mnie osobiście NY piękny, pępek świata, pulsująca życiem metropolia. W centrum Manhattanu dominują nowoczesne, pokryte szkłem biurowce, pomiędzy nimi wplecione są budynki z 19/20 wieku. Eklektyzm, jednak wszystko ze sobą dobrze współgra. Miasto robi wrażenie 4 wymiarowego, bo budynki obijają się w sobie wzajemnie ( jak w lustrach bo są ze szkła). Wszystko jest gigantyczne. Katedra, która u nas góruje na domami tam, wciśnięta pomiędzy drapacze chmur, wygląda jak malutka zabawka. W starych dzielnicach – domy ze schodami przeciwpożarowymi na zewnątrz- też czad! Na placu Time Square budynki są pokryte wielkimi ekranami, na których wyświetlane są reklamy. Wygląda to jak karnawał. Chodząc po ulicach niesie Cię rzeka ludzi, płyniesz razem z nią. W centrum tego labiryntu

NJ4

szklano-betonowych uliczek znajduje się Central Park- oaza zieleni i spokój o imponujących wymiarach. W środku central parku jest ogromy akwen wodny. Zwiedzaliśmy go jeżdżąc na rowerach, napotykając po drodze na występujących artystów różnych maści -od wokalistów po ćwiczących akrobatów.

 

Read More

Malezja - Bali 2010