telefon: 609 446 145

Egipt - płw. Synaj 2009

W naszym banku, jak zapewne wielu z Was już wie, od 2006 roku działa nieformalna grupa ok. 120 osób, których łączy wspólna pasja jaką jest nurkowanie. Ten artykuł jest wspomnieniem 2 wypraw nurkowych do Egiptu, jakie miały miejsce w 2007. Celem tych wypraw była penetracja raf leżących w sąsiedztwie Dahab i Sharm el Shaikh, raf zaliczanych do jednych z 10 najpiękniejszych miejsc nurkowych na świecie.

To, że Egipt jest wyjątkowy, widać już wlatując samolotem w przestrzeń powietrzną tego kraju, gdzie w dole podziwiać można wijący się serpentynami Nil. W samolocie wówczas obserwuje się wzmożoną aktywność pasażerów, którzy licznie przylegają do okien obserwując niesamowity krajobraz poniżej. Ten górzysty i dziewiczy jeszcze teren, mimo swojej surowości i nieprzystępności, robi ogromne wrażenie. Czerwono-brązowy kolor gór w połączeniu z niezwykle intensywnym turkusem i błękitem morza to doprawdy niezwykła kompozycja. Z samolotu dokładnie widać każdą rafę koralową, każdą formację skalną, przy której można się znaleźć parę godzin później i zanurzyć się w otaczających je wodach. Warto zobaczyć to wszystko na własne oczy, warto doświadczyć tego uczucia, warto odwiedzić półwysep Synaj!

Synaj położony jest w Azji zachodniej i posiada kształt trójkąta. Otoczony jest od północy dobrze nam znanym M. Śródziemnym, a z pozostałych dwóch stron obmywa go Morze Czerwone. Pewnie nie wszyscy wiedzą, jak bardzo niezwykłe jest to morze. Przede wszystkim wspomnieć należy o tym, że jest to najbardziej słone ze wszystkich otwartych mórz na Ziemi. Jego średnie zasolenie wynosi 38 promili i jest o 3 promile większe niż średnie zasolenie pozostałych mórz i oceanów świata. Co prawda nieopodal znajduje się M. Martwe, które jest tak słone, że prawie nie występuje w nim życie organiczne, jednak w rzeczywistości nie jest to morze tylko bezodpływowe jezioro o wielkości ponad 438-krotnie mniejszej niż M. Czerwone. Inną wyróżniającą cechą Morza Czerwonego jest niezwykła temperatura jego wód. Na głębokości 1000 metrów temperatura wody wynosi bowiem ok. 21°C stopni i jest o ok. 15 °C wyższa niż w pozostałych akwenach świata na tej samej głębokości. Przyczyną tego niezwykłego fenomenu jest stanowiący dno M. Czerwonego rów międzykontynentalny, który bierze swój początek w Libanie, przechodzi przez M. Martwe a następnie rozciąga się na kontynent Afrykański. Przez to pęknięcie w skorupie ziemskiej magma stale wydobywa się z wnętrza płaszcza Ziemi i stykając się z wodą oddaje swoje ciepło, rozgrzewając wodę do znacznych temperatur. Ostatnie badania oceanograficzne dowodzą, że na głębokości 2200 metrów temperatura wody waha się w granicach 30-63 °C. Wróćmy może jednak do celu naszych wypraw, wróćmy na płw. Synaj.

Cele wyprawy

Dahab odwiedziliśmy wiosną. Miejsce to znajduje się tylko 100 km na północ od Sharm El Sheikh, na zachodnim wybrzeżu zatoki Akaba. To małe miasteczko, a może raczej wioska, początkowo zamieszkiwane było wyłącznie przez Beduinów. Na początku lat 70 Dahab był przystanią hipisów i innych miłośników wolnego i niczym nieskrępowanego życia, dla których czas nie odgrywał większego znaczenia. Charakter tego miejsca na szczęście nie zmienił się zbytnio do dnia dzisiejszego, z tą jedyną różnicą, że zamiast hipisów przyjeżdżają tu teraz miłośnicy sportów wodnych z całego świata. Ta beduińska wioska oferuje swoim gościom niespotykaną nigdzie indziej, przyjazną i spokojną atmosferę, co w połączeniu z przepięknymi miejscami do nurkowania lokuje ją w czołówce naszych ulubionych miejsc nurkowych. Oczywiście Dahab nie jest znany wyłącznie entuzjastom nurkowania. Niesamowita mnogość restauracji urządzonych w stylu beduińskim ulokowanych przy samym brzegu morza, lokalnych sklepików i kramów, rzemieślnicy oferujący na ulicy swoje usługi (bez znanej z innych miast natarczywości) sprawiają, że miejsce to przyciąga także rodziny z dziećmi, ludzi młodych i osoby starsze, globtroterów, windsurferów itd. Poza tym Dahab jest tańszy od reszty egipskich kurortów. Życie tutaj jest nawet tańsze niż w Polsce, dwa tygodnie spędzone tutaj to kilka dni spędzonych nad naszym polskim Bałtykiem.

Do Sharm el Sheikh natomiast polecieliśmy jesienią. Miejsce to uchodzi za najważniejszą miejscowość wypoczynkową półwyspu Synaj. Mówi się, że Sharm el Sheikh to perła egipskich kurortów. To określenie poniekąd oddaje charakter tego miejsca, głównie ze względu na czyste, mieniące się wszystkimi odcieniami błękitu Morze. Podwodne ogrody koralowców i piękne, piaszczyste plaże Synaju ściągają każdego roku rzesze turystów spragnionych słonecznego wypoczynku. Miasto rozpościera się nad trzema zatokami Shark Bay, Naama Bay i Maya Bay położonymi na południowym cyplu półwyspu Synaju, z którego rozciąga się wspaniały widok na wyspę Tiran i basen zatoki Aqaba. Z powodów politycznych miasto zyskało popularność znacznie później niż leżąca po drugiej stronie morza Hurghada, dzięki czemu rafy znajdujące się w pobliżu są w lepszej kondycji, co dla nas nurków ma duże znaczenie. Każdy znajdzie w Sharmie coś dla siebie: żądni przygód - oprócz nurkowania - skorzystać mogą z wieczornych rajdów na quadach, dla podróżników niezapomniana może okazać się wspinaczka na górę Mojżesza do Klasztoru św. Katarzyny bądź wycieczka do Jerozolimy, spragnieni poznania tutejszych zwyczajów mogą udać się do wioski beduińskiej, a ci którym najwięcej przyjemności sprawia nocne życie najlepiej czuć się będą Naama Bay. Będąc w Sharm koniecznie zaglądnąć trzeba również na bazar. gdzie znaleźć można różne ciekawe stroje, w tym cieszące się dużym powodzeniem pamiątkowe T-sherty, różne tkaniny, ale też przyprawy i barwniki o setkach intensywnych zapachów i barw. Sharm to także niepowtarzalny smak sziszyJ

Nasze miejsca nurkowe

No właśnie, nurkowanie .....   W Dahab wszystkie nurkowania wykonywaliśmy z brzegu, gdyż dostęp do korali jest tam bardzo łatwy i nie ma potrzeby korzystania z rejsów na łodziach. Przy tych najbardziej znanych nurkowiskach takich jak np. Bells i Blue Hole, na brzegu znajdują się zadaszone kawiarenki, gdzie w cieniu pomiędzy kolejnymi zanurzeniami wszyscy odpoczywają wylegując się na poduchach, jedzą, piją (soki ze świeżych owoców oczywiście) i dzielą się swoimi wrażeniami z pobytu pod wodą. Podczas naszego tygodniowego pobytu odwiedziliśmy jedynie około 30% z ponad 20 dostępnych i fantastycznych miejsc nurkowych. Wśród nich na szczególną uwagę zasługują takie rafy jak Blue Hole, Bells i Canyon, należące do najlepszych nurkowisk świata.

Blue Hole jest miejscem, które we mnie przede wszystkim budzi respekt, w którym uświadamiam sobie że człowiek jest jedynie pyłkiem, malutkim punkcikiem zaledwie na tle tej nieograniczonej błękitnej przestrzeni, która działając na nas jak magnez, kusi i wabi w swoje głębiny. Jest to miejsce, gdzie niestety stosunkowo często dochodzi do wypadków, a na pobliskich skałach wiszą tablice z nazwiskami upamiętniającymi tych, którzy nie byli w stanie poskromić posiadanego "demona głębokości" i na zawsze zostali gdzieś na dnie. Blue Hole opisać można jako wielką, głęboką na ponad 100 metrów "Błękitną Dziurę", stanowiącą studnię o średnicy 90 m, połączoną z otwartym morzem jedynie w dwóch miejscach: od góry na głębokości 7 m tzw. "siodłem", a od dołu na głębokości nieco poniżej 50 m tzw. łukiem. Pobyt na tej rafie u każdego z nas wywarł inne wrażenie. Jedni zafascynowani byli głębią i różnymi odcieniami błękitu otaczającej nas wody, poprzecinanej jasnymi smugami wpadającego słonecznego światła, które skierowane pionowo w dół ginęło w ciemnościach morskich otchłani. Inni z kolei skupiali całą swoją uwagę na niezwykle bogatej faunie i florze "siodła", gdzie pływając między tysiącami małych czerwonych rybek (Anthias Czerwony), pośród niezwykle kolorowego ogrodu rafy, czuliśmy się jak w bajkowym akwarium. Anthias Czerwony występuje bardzo licznie na terenie całego Morza Czerwonego i pod wieloma względami jest to bardzo ciekawa ryba. Warto wspomnieć chociażby o tym że obie płcie występują w dokładnej proporcji - na ogół na 1 samca przypada 10 samic, a w chwili śmierci samca jedna z dojrzałych samic zajmuje jego miejsce zmieniając zarówno płeć jak i ubarwienie.

Bells jest rafą najdalej wysuniętą na północ do której dotrzeć można samochodem. Co prawda oddalona jest od Blue Hole tylko o około 200 m, aledystans dzielący te dwa miejsca pokonać trzeba w pełnym rynsztunku, bowiem droga kończy się przy parkingu gdzie znajduje się Blue Hole. W egipskim upale było to dla nas nie lada wyzwanie zważywszy na fakt, iżubrani byliśmy w grube 7 milimetrowe gumowe pianki, na plecach dźwigaliśmy ciężkie 15 kilogramowe butle, na pasie niektórzy mieli dodatkowo po 10 kg balastu, a do tego jeszcze w rękach nieśliśmy automaty oddechowe oraz tzw. sprzęt ABC czyli płetwy, maskę i fajkę. Poniesiony przez nas trud został jednak w pełni wynagrodzony poprzez doznania jakie tam doświadczyliśmy. Bells jest wąską pionową szczeliną skalną w ścianie rafy, prowadzącą do przewężenia znajdującego się na głębokości około 18 m, poniżej którego otwiera się niewielka grota, przypominająca kształtem dzwonek z rączką u góry. Skalna półka, stanowiąca dno groty, leży na około 30 metrach, a poniżej ściana już opada pionowo w błękitną otchłań. Widok jest naprawdę spektakularny. Nurkowaliśmy zarówno na zewnątrz szczeliny, czyli wzdłuż rafy od strony otwartego morza, gdzie opadając lotem swobodnym obserwowaliśmy różnej wielkości bąble powietrza, które w niezliczonej ilości wydychane przez innych nurków wydostawały się na zewnątrz szczeliny i mijały nas na swojej drodze mknąc ku powierzchni, jak i w samej szczelinie i do tego zanurzeni głową w dół. Miejsca w szczelinie było na tyle mało, że co chwilę uderzaliśmy butlą o jej ściany, co powodowało powstawanie odgłosu przypominającego dźwięk dzwonu. Stad też wzięła się angielska nazwa tego miejsca "Bells".

Do naszych wszystkich miejsc nurkowych dojeżdżaliśmy samochodami terenowymi. Wyjątek stanowiła jedynie rafa Ras Abu Galum położona na północ od Dahab, do której prowadzą jedynie 2 drogi: morska na łodzi oraz lądowa na grzbietach zwierząt. My oczywiście zgodnym chórem wybraliśmy drogę lądową i zorganizowaliśmy sobie całodzienną wyprawę na wielbłądach, połączoną z pobytem w wiosce beduińskiej. Szeroka z początku droga szybko przeistoczyła się w wijącą się wzdłuż linii brzegowej wąską dróżkę, ledwo omijającą skalne przeszkody i strome urwiska. Momentami nasza podróż była na tyle ekstremalna, że pokonując na wielbłądach różne przeszkody zastanawialiśmy się czy zdołamy przecisnąć się przez tą szczelinę, czy wielbłąd da radę wspiąć się na to strome wzniesienie, czy zwierzę nagle nie zboczy o kilka centymetrów ze szlaku i nie spadnie wraz z nami w kilkumetrową przepaść? Na szczęście poza kilkoma siniakami i bolącym przez kilka następnych dni "siedzeniem" nic złego się nikomu z nas nie przydarzyło, a umiejętności jeździeckie zdobyte podczas tej podróży z nawiązką zrekompensowały kilkugodzinne niewygody. Beduińska wioska nad rafą Ras Abu Galum w niczym nie przypomina europejskich wiosek. Chociaż nie ma tam dróg, elektryczności, kanalizacji, bieżącej wody to beduini wydają się być szczęśliwi, mogąc tak jak tysiące lat temu mieszkać w namiotach i odbywać dalekie wędrówki ze swoimi stadami wielbłądów, owiec i kóz w poszukiwaniu pastwisk. Każdemu z nas utkwiły w pamięci małe egipcjanki, które przychodziły do nas przynosząc ze sobą różnego rodzaju wisiorki w nadziei, że wśród nas znajdzie się jakiś kupiec i w ten sposób zasilą skromny rodzinny budżet. Oferowane wyroby były niezwykle tanie, więc częściej z dobrego serca niż z rzeczywistej potrzeby kupowaliśmy różne drobiazgi. Szczególnie aktywna w tym względzie była żeńska część naszej grupy, która poza tym obdarowywała dzieci zebranymi od nas wszystkich długopisami. Można powiedzieć, że w tym miejscu czas się zatrzymał. To co zwróciło naszą uwagę to niesamowita cisza, przerywana niekiedy tylko szumem rozbryzgujących się fal. Żadnego hałasu, pośpiechu, zniecierpliwienia czy stresu znanego nam wszystkim tak dobrze z naszej polskiej codzienności. Czuliśmy się więc tam doskonale, nad naszymi głowami mieliśmy błękitne niebo, z jednej strony otaczało nas turkusowe morze, z drugiej zaś kilkusetmetrowe, o rdzawym zabarwieniu, nagie, góry.

Park Narodowy Ras Mohammed jest nazywany perłą w koronie Morza Czerwonego. Znajduje się on na południe od Sharm el Sheikh, na południowym skrawku Synaju, gdzie wody Morza Czerwonego zasilają po wschodniej stronie zatokę Akaba a po zachodniej zaś zatokę Sueską. Teren ten objęty jest szczególną ochroną od 1989 roku. Niezwykłe w tym miejscu bogactwo fauny i flory zawdzięcza się silnym prądom morskim bogatym w ogromne ilości planktonu i innego pokarmu, który przyciąga zarówno duże ławice fantastycznie ubarwionych ryb, jak również bardzo korzystnie wpływa na wzrost korali. Rafa w tym miejscu budowana jest przez ponad 150 gatunków koralowców, z których 8% to koralowce endemiczne występujące wyłącznie w M. Czerwonym. W parku jest wiele cudownych ogrodów koralowych, z których dla celów turystyki nurkowej udostępnione są tylko nieliczne. Jednym z moich ulubionych miejsc w tym regionie jest Shark & Yolanda Reef, jednak z powodu występowania dość silnych prądów w tym miejscu, nie jest ona polecana niedoświadczonym nurkom.

Shark Reef to chyba najsłynniejsza rafa w tej okolicy. Położona jest nieopodal wysokiego na 54 metry cypla zwanego Shark Obserwatory. Z tego miejsca roztacza się przepiękny widok na morze i rafy. To tutaj, przy odrobinie szczęścia, dostrzec można największą rybę na Ziemi - Rekina Wielorybiego, który w miesiącach letnich przypływa w te okolice. Świadomość trudniejszego niż zwykle nurkowania u wielu z nas spowodowało większy niż zwykle dreszczyk emocji. Gotowi do zejścia pod wodę, w pełnym ekwipunku czekaliśmy aż statek dopłynie na oznaczone miejsce i na wydaną komendę wskoczyliśmy do wody. Zaczęliśmy płynąć w stronę rafy jednocześnie zwiększając głębokość, kiedy nagle znaleźliśmy się w olbrzymiej ławicy Lucjanów liczącej kilkaset osobników. Ryby te mogą dożyć sędziwego wieku 21 lat i mierzyć do 1 m długości. Części grupy udało się wpłynąć w sam środek tej ławicy. Niesamowite wrażenie, w każdym miejscu w które spojrzeliśmy były Lucjany: nad nami, pod nami, z boku, z tyłu, z przodu, po prostu wszędzie .... Wcale przed nami nie uciekały. Były dosłownie na wyciągnięcie dłoni. Przez chwilę odnosiliśmy wrażenie, że jesteśmy częścią tej ławicy. Wciąż zanurzając się minęliśmy niewidzialną granicę na styku której..... stała, równie duża jak poprzednia, ławica jednorożców. I znów wpłynęliśmy w jej środek i znów byliśmy jej częścią...... Osiągnęliśmy głębokość 20 metrów i ustalając neutralną pływalność pozwoliliśmy się nieść prądowi. Część nurków posiadających odpowiednie uprawnienia zeszło jeszcze niżej, gdzie udało im się dostrzec zarysy uciekających w głębiny rekinów. Po upływie kilkunastu minut dopłynęliśmy do miejsca w którym rozbił się statek handlowy przewożący głównie armaturę sanitarną. Uderzenie statku o rafę spowodowało jego pęknięcie i wysypanie się części przewożonego ładunku. Z upływem czasu, podczas kolejnego sztormu wrak zsunął się ze skarpy rafowej i spoczywa na głębokości poniżej 300 m. Widok, który się rozpościerał przed nami rodził w nas mieszane uczucia, z jednej strony widać ogrom zniszczeń jakie spowodowała ta katastrofa, rozsypane na dnie wanny, materiały sanitarne, różne rury i blachy a z drugiej strony widać było jak szybko natura zaakceptowała taki stan rzeczy. Rury obrastają już polipami rafowymi, a tysiące różnokolorowych ryb znalazły swój "dom" i schronienie w porozrzucanych przedmiotach.

Ras Katy Na tej rafie nurkowaliśmy nocą. To bezpieczna i ciekawa rafa. Nurkuje się tu pośród ogrodu koralowego i piaszczystych połaci. Rafa nocą wygląda zupełnie inaczej niż za dnia. Wraz ze wzrostem głębokości następuje pochłanianie przez wodę określonej długości fal świetlnych, co powoduje stopniowy zanik kolorów. Dlatego wszystkie zdjęcia robione w dzień na głębokości poniżej 10 metrów, bez lampy błyskowej i filtra korekcyjnego, posiadają wyraźną niebieską dominantę, a to co widzimy pod wodą w świetle słonecznym odbiega od rzeczywistych barw. W nocy dzięki światłu latarek wydobywamy prawdziwe kolory zarówno rafy jak i żyjących nocą ryb. Nasze silne światło z latarek przyciągnęło do nas pięknego drapieżcę, dużą skrzydlicę, która wciąż podążała za światłem a znalazłszy się w jego strumieniu, niczym jakaś artystka w świetle jupiterów, przybierała pozycję łowiecką i z wdziękiem polując na małe rybki prezentowała nam całe swoje piękno.

Thomas Reef to niewielka rafa pomiędzy Gordon Reef i Woodhouse Reef, której ściany opadają pionowo do znacznych głębokości i która - jeżeli tylko nie ma silnych prądów - może zostać okrążona podczas jednego nurkowania. Na tej rafie część osób z naszej grupy doświadczyła niesamowitej przygody. Nurkowanie rozpoczęliśmy przy południowym rogu rafy w dwóch podgrupach. Jak zwykle nurkowaliśmy na głębokości około 20 metrów płynąc wzdłuż wschodniej strony rafy, bogatej w korale i oglądaliśmy imponujące gorgonie oraz kolonie czarnych korali. Poniżej w dole na głębokości mniej więcej 35 m widzieliśmy głęboki kanion, biegnący równolegle do rafy, poprzecinany seriami okazałych łuków. Nurkowanie było bardzo przyjemne i zupełnie nie męczące, bo popychani słabym prądem praktycznie bez żadnego wysiłku pokonaliśmy dystans kilkuset metrów. Stopniowo kierowaliśmy się ku powierzchni, na 5 metrach odbyliśmy zalecany przystanek bezpieczeństwa i już mieliśmy się wynurzyć, kiedy dostrzegliśmy jak przy północno-wschodnim krańcu rafy niezwykle silny prąd, odrywa od ściany rafy grupę płynącą przed nami i niczym jakaś niewidzialna potężna ręka, błyskawicznie ruchem wirowym ściąga ich w otchłań otwartego morza. Na szczęście z każdym metrem prąd tracił na sile i po kilkunastu sekundach wszyscy znaleźli się szczęśliwie na powierzchni. To doświadczenie uzmysłowiło nam wszystkim jakie ważne jest odpowiednie przygotowanie się do nurkowania, sporządzenie i realizacja planu nurkowania, przestrzeganie wszystkich zasad bezpieczeństwa i ciągłe podnoszenie swoich umiejętności.

Na koniec jeszcze słów kilka o Jackfish Alley. Nazwa tej rafy pochodzi od piaszczystej połaci dna oddzielającej rafę brzegową od biegnącej do niej równolegle rafy barierowej, która jest często odwiedzana przez Karanksy i inne drapieżne ryby. To bardzo przyjemne miejsce, dobrze oświetlone, z kilkoma ciekawymi jaskiniami i różnokolorowymi koralami miękkimi. To właśnie tutaj pierwszy raz spotkaliśmy żółwia! Zwierze to w świecie przyrody ma niewielu naturalnych wrogów, do których zaliczają się jedynie niektóre gatunki rekinów oraz niestety ludzie, polujący na nie od wieków ze względu na mięso, karapaks i olej. To stworzenie prawdopodobnie nie miało złych doświadczeń z ludźmi, bo posilało się spokojnie na dnie nie zwracając na nas najmniejszej uwagi. Dlatego też mogę powiedzieć, że nasze spotkanie z nim było naprawdę bliskie.

Co dalej?

Ze względu na bogactwo podwodnego świata i jego piękno, każde nurkowanie dostarczało nam niezwykłych wrażeń, wypełniała nas radość i poczucie przeżycia naprawdę wyjątkowych chwil. Te doznania wiele razy były na tyle silne, że po wyjściu z wody trudno nam było zapanować nad naszymi emocjami. Nasza pasja wciąż wyzwala w nas energię, dzięki której możemy realizować nasze marzenia. Pasja ta daje nam również możliwość poznania się nie tylko na gruncie zawodowym, ale i towarzyskim. W naszych wyjazdach uczestniczą bowiem pracownicy BZWBK z różnych jednostek organizacyjnych zarówno z CWB jak i z różnych oddziałów Banku. Wspólne zainteresowania owocują już konkretnymi planami na bieżący rok. W maju 2008 lecimy bowiem w bardzo dużej, bo aż 24 osobowej grupie do Hurghady, zaś kolejne plany obejmują Marsa El Alam, bądź safari nurkowe na dalekie południe. Z chwilą wejścia tanich linii lotniczych łączących Europę i Azję być może uda nam się zorganizować bardzo egzotyczną wyprawę na dziewicze jeszcze rafy Azji Południowej. Grono pasjonatów nurkowania w naszej firmie stale się powiększa. Wspólnie jeździmy nie tylko na dłuższe wyjazdy zagraniczne, ale również na wyjazdy weekendowe, na zbiorniki słodkowodne położone w okolicach Katowic, Poznania, Świebodzina, Opola itp. Jeżeli wśród czytających ten tekst są osoby, które chciałyby dołączyć do naszej grupy, już nurkują bądź jeszcze tylko o tym marzą, proszę o kontakt.

Read More

Strona w organizacji - Synaj 2007

Read More

Strona w organizacji - Synaj 2007

Read More